Abritel to właściwie francuski odpowiednik polskiego Airbnb, tyle że bardziej skoncentrowany na wynajmach sezonowych i wczasach. Pani Barbara ze Szczecina pewnie zna to lepiej niż polski turysta z Warszawy, bo francuska obsługa pociąga głównie Europejczyków szukających czegoś bardziej „domowego" niż hotel. W ofercie jest wszystko: od małych apartamentów w Annecy po luksusowe wille nad morzem w Girondzie czy Warze.
Warto wiedzieć, że Abritel to nie tylko Francja. Mają sporo ofert na greckich wyspach, co cieszy turystów zmęczonych Santorini pełnym turystów. Guadelupa czy Mauritius też się pojawia w katalogach, więc jeśli macie tydzień i chęć na coś bardziej dalekie, mogą zaskoczyć ceną. Czasem znajdziecie oferty od 38 euro za noc, co brzmi prawie zbyt dobrze, ale trzeba czytać drobny druk.
Serwis działa na zasadzie peer-to-peer, czyli właściciele wynajmują prywatnie, więc jakość jest różna. Przeczytajcie recenzje przed kliknięciem. Obsługa w polskiej wersji jest przyzwoita, a wsparcie działające faktycznie, jeśli coś pójdzie nie tak z rezerwacją.